Finały u22k: dzień 1

Za nami pierwszy dzień turnieju finałowego Mistrzostw Polski U22 Kobiet w Gdańsku. Każde z 4 rozegranych spotkań przyniosło mnóstwo emocji. Zobaczymy co też działo się w poszczególnych spotkaniach.

GRUPA A

Na początek zmagań w grupie A od razu dostaliśmy derby Poznania, czyli starcie Enea AZS Poznań z MUKS-em Poznań. Akademiczki żądne rewanżu za porażkę w ubiegłorocznym meczu turnieju finałowego od początku spotkania prezentowały dojrzalszą i spokojniejszą koszykówkę od swoich przeciwniczek. Dyrygująca zespołem Marta Nowicka na zmianę z Julią Niemojewską nadawały ton grze i dobrze wykorzystywały w ataku wysokie Aleksandrę Parzeńską oraz Liliannę Banaszak. MVP spotkania została zasłużenie Aleksandra Parzeńska, która zakończyła mecz z double-double w postaci 17 pkt i 11 zbiórek, do których dołożyła jeszcze 4 bloki.

W drugim spotkaniu grupy A UKS Basket SMS Aleksandrów Łódzki nie dał większych szans ekipie AZS Uniwersytet Warszawski pewnie prowadząc od początku spotkania i otwierając turniej 16 – punktowym zwycięstwem. W szeregach Basketek bardzo dobre spotkanie zaliczyła Martyna Leszczyńska (MVP spotkania), która ułożyła następującą linijkę: 33 pkt, 12 zbiórek oraz aż 8 fauli wymuszony. W szeregach drużyny ze stolicy rękawicę podjęła Katarzyna Świeżak oraz Pola Dmochewicz, choć ta ostatnia nie grzeszyła skutecznością trafiając jedynie 5/21 rzutów z gry.

GRUPA B

W grupie na początek starcie gospodyń z Politechniki Gdańskiej z KS JAS-FGB Zagłębie Sosnowiec. I tutaj obejrzeliśmy jedyny blow-out dzisiejszego dnia. Gdańszczanki rozbiły swoje rywalki w stosunku 83:54 prezentując wiele efektownych zagrań. Aż 51 punktów dla Politechniki zdobyło trio Śmietańska – Grzenkowicz – Adamczyk. W ekipie Zagłębia Sosnowiec bardzo udane zawody w wykonaniu Alicji Kopiec i Aleksandry Wojtali. I choć zawodniczkom ze Śląska nie można odmówić ambicji i walki na każdym centymetrze parkietu, to sportowo nie były w stanie przeciwstawić się swoim rywalkom.

Na koniec dnia czekało nas starcie Wisły Can-Pack AZS Politechniki Kraków, z jednym z faworytów turnieju czyli drużyną Enea AZS AJP Gorzów Wlkp. Początek spotkania to walka kosz za kosz i bardzo emocjonujące spotkanie dla kibiców. W drugiej części drugiej kwarty gorzowianki pod wodzą trenera Pieczyraka pokazały na co je stać i w 6 minut zaliczyły run 18-0 de facto zamykając już mecz. Do przerwy krakowianki miały aż 19 punktów straty do swoich przeciwniczek. Po przerwie natomiast w hali nastąpiła … konsternacja. Trener Downar-Zapolski posadził na ławce swoje pierwszopiątkowe zawodniczki, wypuszczając na plac zawodniczki rezerwowe. I zdaje się, że tym właśnie zaskoczył ekipą Gorzowa. Gorzowianki mając przewagę momentami ponad 20 punktów zdaje się zlekceważyły swoje rywalki i pozwoliły im rosnąć z minuty na minutę. Trzecia kwarta na remis 15:15 nie zwiastowała jeszcze najciekawszego. W czwartej kwarcie rezerwowe zawodniczki z Krakowa przeciwstawiły się ekipie gorzowskiego AZS-u i krok po kroku odrabiały straty. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną Enea AZS AJP Gorzów Wlkp. 69:65, ale dużo lepsze nastroje panowały w krakowskim zespole. Ten mecz pokazał, że krakowianki dysponują znacznie szerszym składem niż mogłoby się wydawać, a bilans -4 pkt na otwarcie turnieju paradoksalnie stawia ich w całkiem niezłym położeniu.